przed szafą


Paradoksalnie trzeba wyrzucić, sprzedać lub wymienić część garderoby, aby zobaczyć co mamy do ubrania. To na początku trudne, ale efekty są zadziwiające. Koniec ze staniem przed szafą!

Na stanie przed szafą i wymyślanie "co na siebie włożyć" poświęcamy zdecydowanie za dużo czasu. Dlatego z Nowym Rokiem postanowiłam ograniczyć ten czasochłonny rytuał. I tak odmieniłam szafę w trzech krokach:

1. Krok pierwszy – sprzątanie

O metodzie jaką zastosowałam sprzątając dom chwaliłam się wam już wcześniej. Sprawdziła się, więc teraz użyłam jej w odniesieniu szafy na ubrania, buty i dodatki. Dla niewtajemniczonych sprzątałam metodą 30-letniej Japonki Marie Kondo. Jej metoda sprzątania podbiła cały świat i sprowadzała się do tego, aby pozostawić tylko rzeczy, z którymi wiązałyby nas pozytywne emocje. Miejsce pozostałych przedmiotów było w koszu. Tak też zrobiłam. Było ciężko, ale po kilku godzinach w szafie zrobiło się sporo miejsca, a na wieszakach wisiały pogrupowane rzeczy od spódnic, poprzez bluzki, marynarki, bluzy, aż po spodnie i sukienki. W końcu widziałam zawartość mojej szafy. To był pierwszy krok do tego, aby skończyć stanie przed szafą.

2. Krok drugi – sprzedaż i wymiana ubrań

Na sprzątaniu się nie skończyło. Ubraniom które postanowiłam sprzedać, zrobiłam zdjęcia, krótkie opisy i wrzuciłam na Allegro i na serwis szafa.pl (służy do wymiany i sprzedaży ubrań, poleciły mi go koleżanki z pracy). Założyłam konto, aby na bieżąco móc szperać w internetowych e-szafach. Czasem można wyłowić okazje np. nowe ubranie – nietrafiony prezent, ale w niższej cenie niż w sklepie. Uznałam, że warto przyłączyć się do internetowej społeczności i śledzić modowe trendy.

3. Krok trzeci - zakupy

Na koniec – kiedy już wiedziałam co mam w szafie – zapisałam na kartce czego na pewno mi brakuje. Na liście „must have” znalazła się mała czarna, nowe czarne pantofle, dwie pary spodni, dwie marynarki i kilka bluzek. Koniecznie musiałam wymienić też torbę. Kiedy zrobiłam listę usiadłam do e-zakupów. Zaplanowałam także polowanie na wyprzedażach. Takie zakupy zawsze wprowadzały mnie w dobry nastrój, bo za niewielkie pieniądze mogłam uzupełnić braki w garderobie i zakończyć stanie przed szafą.

 

 

Strona korzysta z plików cookies. Przebywanie na niej oznacza akceptację polityki prywatności. Nie pokazuj więcej tego komunikatu