praca


Praca sama do mnie nie przyjdzie, dlatego zamierzam wziąć sprawy w swoje ręce. Opracowałem listę kanałów, którymi będę jej szukał.

Mam sporo wolnego czasu: weekendy i (gdyby zsumować) dwa dni w tygodniu. Postanowiłem poszukać więc dorywczego zajęcia, śladem innych kolegów z roku.

  1. Targi pracy. Na przełomie lutego i marca zamierzam iść na targi pracy organizowane w Warszawie. W planie mam m.in. Targi Pracy i Praktyk Elektroników i Informatyków (od 29 lutego do 1 marca na Politechnice Warszawskiej) i targi praca.pl (9 i 10 marca, w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego).

  2. Uczelniane biuro karier. Tu praca przy rozdawaniu ulotek i w call center czeka właściwie od ręki - wielu kolegów z roku dorabiało w ten sposób właśnie z pomocą biura karier. Zaletą złożenia dokumentów w biurze jest dodatkowo to, że wpadam do bazy dla pracodawców „po kierunku”. Warto zostawić CV chociażby dla oferty atrakcyjnego stażu.

  3. Internet. Zaloguję się na internetowych platformach, przez które można poszukiwać pracy. Uaktualnię konto na Goldenline.pl i zamieszczę tam profesjonalne zdjęcie. Muszę zacząć dbać o wizerunek w sieci, bo niestety ale wielu pracodawców googluje kandydata w sieci. Przez kompromitujące zdjęcie z imprezy, koło nosa może przejść praca marzeń.

  4. Znajomi. Niedawno przeczytałem, że szukając pracy warto poinformować o tym świat (rodzinę i znajomych), bo system poleceń wciąż ma się bardzo dobrze. Firmom odpada koszt rekrutacji i mają kogoś zaufanego.

  5. Agencje pracy tymczasowej. Jest kilka znanych na rynku np. Randstad, Work Express, do których zamierzam aplikować. Nie zaszkodzi wypełnić w nich kwestionariusza, w końcu złożenie CV nic nie kosztuje.

  6. Agencja statystów i epizodystów. Postanowiłem spełnić małe marzenie i już byłem w jednej z takich agencji. Znalazłem ogłoszenie na gumtree.pl, że szukają osób robiących tłum w serialu telewizyjnym. Zgłosiłem się, wypełniłem kwestionariusz (dane teleadresowe, wymiary, doświadczenie), zostałem nagrany, aby moja prezentacja pozostała w bazie. A do filmu się dostałem. Za pół dnia na planie (w tym 30 minut samego statystowania) dostałem od ręki 50 zł. I choć nie wiem czy kiedykolwiek jeszcze dostanę jakiś epizod postanowiłem nie zamykać sobie możliwości. Mam sporo czasu, więc czemu nie miałbym od czasu do czasu wziąć udziału w jakimś castingu. Bycie statystą to fajna praca.

Jestem dobrej myśli. Pozostał mi jeszcze tylko jeden dylemat. Jak przetrwam cały dzień poza domem, bez obiadu, gdy dostanę pracę. Potem przypomniałem sobie o zupkach i sałatkach Profi, które mogę wrzucić do torby i nic im się nie stanie. A przygotuję je i zjem w pięć minut gdziekolwiek będę. Ulżyło mi na tyle, że zabrałem się do uaktualniania profilu w sieci.

Tagi:

Strona korzysta z plików cookies. Przebywanie na niej oznacza akceptację polityki prywatności. Nie pokazuj więcej tego komunikatu