kieszonkowego


Tata przyszedł do domu w skowronkach, bo w Nowym Roku dostał od szefa podwyżkę. Postanowiłam od ręki omówić z rodzicami moją sytuację finansową i stojącą od dobrych dwóch lat wysokość kieszonkowego.

Rozmowę zaczęłam od tego, że moje skromne kieszonkowe w wysokości 70 zł wystarcza jedynie na zakup przekąsek gdy jestem głodna, czasem jedno wyjście do kina w miesiącu i nic więcej. Powiedziałam rodzicom, że chciałabym podwyżki do kwoty 170 zł.

I.  Miałam ich mnóstwo:

  1. Chciałabym nauczyć się zarządzania pieniędzmi. Posiadając do dyspozycji większą kwotę kieszonkowego mogłabym np. zacząć oszczędzać, aby po trzech - czterech miesiącach kupić wymarzony tablet. Obecna kwota ledwo wystarczała mi na codzienne potrzeby, więc o odkładaniu nie było mowy.
  2. Mogłabym sama planować zakupy ubrań. Gdybym zobaczyła fajny ciuch na wyprzedażach, nie musiałabym prosić mamy o pieniądze na tę rzecz i wracać po nią na drugi dzień. To ważne zwłaszcza gdy poluje się na okazje cenowe – najlepsze momentalnie znikają.
  3. Z wyższej kwoty kieszonkowego mogłabym co dwa miesiące kupić sobie książkę autora, którego lubię. Wymyśliłyśmy z dziewczynami z klasy, że będziemy robić listę książek, które chcemy przeczytać, podzielimy się zakupami i będziemy wymieniać się lekturami. Tych książek nie ma w szkolnej bibliotece.

II. Zmiana wypłaty kieszonkowego

Omówiłam z rodzicami też sposób w jaki otrzymywałam kieszonkowe. Dotychczas dostawałam pieniądze do ręki w gotówce. Poprosiłam rodziców o założenie rachunku osobnego z kartą. Tu też miałam konkretne argumenty:

  1. Nie chciałabym nosić przy sobie całej kwoty kieszonkowego, ale z drugiej strony byłabym spokojniejsza wiedząc, że mam możliwość skorzystania z tych pieniędzy. Ostatnio w szkole bardzo źle się poczułam. Gdybym miała wyższe kieszonkowe i kartę zadzwoniłabym po taksówkę, a tak musiałam czekać na tatę, który z kolei musiał zwolnić się z pracy, aby mnie odebrać.
  2. Nie mając gotówki pod ręką, tak łatwo nie roztrwoniłabym pieniędzy.
  3. Widząc na e-rachunku, jak sumuje mi się np. część kieszonkowego z jednego miesiąca z tym nowym, nakręcałabym się do oszczędzania.
  4. Mogłabym kupować przez internet, co w dzisiejszych czasach jest po prostu standardem.
  5. W sytuacji awaryjnej, rodzice mogliby mi natychmiast doładować konto, a ja po chwili miałabym pieniądze.

Przekonałam rodziców. Zrozumieli, że chcę wziąć na siebie część planowania wydatków np. odzieżowych i książkowych, a także nauczyć się oszczędzania i zarządzania pieniędzmi. Obiecałam, że będą mogli mieć wgląd do mojej historii rachunku. Ugrałam podwyżkę do 200 zł. Jestem mega szczęśliwa.

Strona korzysta z plików cookies. Przebywanie na niej oznacza akceptację polityki prywatności. Nie pokazuj więcej tego komunikatu