bataty


Na zimę zwierzęta gromadzą tłuszczyk i zakładają cieplejsze futerka. A my? No cóż, mamy ogrzewanie w domu i puchowe kurtki, ale natura wciąż domaga się od nas tego, czego domagała się przed tysiącami lat – gromadzenia zapasów. Dlatego chętnie przyjmujemy więcej kalorii w postaci solidnych i wcale nie pozbawionych tłuszczu posiłków i preferujemy szybki zastrzyk energii fundując sobie nieco słodyczy. Aż nagle przychodzi refleksja: a może by tak wytrwać w noworocznych postanowieniach i stracić nieco kilogramów, a w każdym razie nie przytyć?

Macie pomysły jak to zrobić? Na pewno. Sałatki, sałatki i jeszcze raz sałatki. Najlepiej bez kawałka pieczywa. Dla tej zielonej strawy jest jednak alternatywa, która na dodatek trochę zaspokoi przemożne pragnienie słodyczy. Mam tu na myśli słodkie ziemniaki. Na pewno je znacie, jeśli nie bezpośrednio, to na pewno z widzenia.

Kolorowe i bardzo zdrowe

Białe, pomarańczowe, purpurowe, a nawet fioletowe. Apetyczne spore bulwy, podobne do naszych poczciwych ziemniaków, choć w ogóle z nimi nie spokrewnione. Dacie wiarę? Na dobrą sprawę bataty mogą pełnić także rolę roślin ozdobnych (i tak właśnie niektórzy je traktują), bowiem to roślina pnąca. Zostawmy jednak na razie łodygi, zajmijmy się bulwami. W pobliskim sklepie być może wcale nie będzie batatów, a kiedy ich lepiej poszukacie, prawdopodobnie znajdziecie jedynie pomarańczowe. Są u nas najczęściej spotykane. Swój piękny kolor bataty zawdzięczają karotenoidom – polecam wszystkim, którzy dbają o wzrok! Jeśli jednak uprzecie się na bataty purpurowe lub fioletowe, pewnie się naszukacie, ale wysiłek się opłaci, bo to bodaj najzdrowsza odmiana batatów. Bulwy zawdzięczają swój niesamowity kolor antocyjanom (tak, to te same związki, co w czerwonym winie), które działają przeciwnowotworowo.

Bataty jak wino

Powiecie pewnie, że batat nie poprawi humoru jak wino. Być może, ale pamiętajmy, że zawiera sporo słodyczy. Jeśli chcecie, zróbcie z niego frytki w piekarniku, przyprószone rozmarynem. Będą nieco bardziej wytrawne, ale spełnią pragnienie pożarcia czegoś z listy potraw będących na cenzurowanym. W rzeczywistości wciąż pozostaną zdrowym i niezwykle pysznym posiłkiem. Polecam – wykonane jest dziecinnie proste. Nie zapominajcie tylko skropić batatów oliwą z oliwek lub po prostu olejem, bo beta-karoten rozpuszcza się w tłuszczach.

Bardziej słodko

Zapytacie, gdzie ta słodycz, która zaspokoi pragnienie szybkiej i łatwej dawki energii. Podstawowy składnik już mamy. Jeśli frytki nie poprawiły wam humoru, to teraz na pewno się uda. Batat na słodko! Jeśli ugotujecie go na miękko i rozgnieciecie, to już macie podstawę deseru. Teraz tylko wystarczy wybrać dodatki i zdecydować się na ostateczną formę. Może upieczecie z nich placki? A ja nie chcąc dłużej czekać na swoją dawkę słodkości – dodaję do batata orzechy, daktyle i pokruszoną czekoladę (można jeszcze dorzucić nieco tzw. słodkiego lepiszcza, czyli syropu klonowego albo masła orzechowego) i gotowe.

Pysznie i dietetycznie

Obawiacie się pewnie, że taka dawka słodkości zaprzepaści postanowienia noworoczne. Otóż same bataty są niskokaloryczne i mają niski indeks glikemiczny. Zatem, o ile nie przesadzicie z dodatkami, wszystko jest pod kontrolą. Oczywiście zachęcam do sięgania po przepisy na zupę z batatów, puree i pyszne placuszki. Na pewno znajdziecie coś dla siebie. Smacznego!

PS I jeszcze dobra wiadomość dla tych, którzy zatęsknili za zieleniną – łodygi i liście batatów są jadalne i świetnie nadają się na sałatki. Podobnie jak natka rzodkiewki!

 fot. Photogenica

Tagi:

Strona korzysta z plików cookies. Przebywanie na niej oznacza akceptację polityki prywatności. Nie pokazuj więcej tego komunikatu