aktywność, ćwiczenia, sport, ruch, zdrowie


Jaki jest sens robienia noworocznych postanowień? Dla tych, którzy potrafią opanować lenistwo i wziąć się w garść, odpowiedź będzie prosta: żeby je wypełniać! Dla pozostałych to tylko sposób na samoumartwianie i wyrzucanie sobie, że znów coś pozostało jedynie w strefie marzeń...

Może więc większość z nas nie powinna wyobrażać sobie, że dokona tego albo tamtego i że w tym roku to już na pewno? Nie, nie idźmy na łatwiznę. Warto mieć postanowienia, bo być może niektóre z nich uda się zrealizować, choćby w niewielkim stopniu. Nawet jeśli zapału do biegania czy chodzenia na basen starczy nam tylko na styczeń. Taka aktywność to zawsze więcej niż nic!

Trzy kroki

Bieganie, joga, pływanie, rower – wiele osób katuje się w Nowy Rok właśnie mocnym postanowieniem rozpoczęcia lub zintensyfikowania aktywności fizycznej. Tymczasem początki bywają trudne. Najpierw musimy wybrać aktywność, która najbardziej będzie pasowała do naszego trybu życia, naszych potrzeb i upodobań (to trzecie jest chyba najważniejsze!). Po drugie – o ile to np. joga lub fitness – trzeba wybrać miejsce do cotygodniowego "wycisku". Po trzecie musimy na ćwiczenia znaleźć czas. Czy już wiecie, która z tych rzeczy będzie najtrudniejsza? Ja obstawiam tę ostatnią.

Aktywność rano czy wieczorem?

Dzielimy się na ranne ptaszki i sowy. Pierwszym można polecić aktywne poranki – koleżanka już od roku wstaje rano i zanim zacznie robić dzieciom śniadanie, ostro zasuwa na macie z trenerką, która mobilizuje ją z ekranu telewizora. Potem, jeśli pogoda zachęca, jedzie rowerem do pracy. Efekt? Kiedy siada za biurkiem, nie musi się doładowywać kawą. Sięga za to po sałatkę, którą zrobiła szybciej niż kanapki, bo gotową jej podstawę (wymieszane świeże sałaty) kupiła.
Co jednak poczną sowy? Przecież trudno zmusić się do wysiłku po pracy? Droga sowo, jeśli pędzisz prosto po dziecko do szkoły, to możesz sobie już pogratulować – o ile nie jedziesz samochodem, masz okazję do ruchu! Najważniejsze, byś wykrzesała z siebie aktywność, zanim rozsiądziesz się w domu i... oklapniesz!

Obiad to nie problem

Jeśli żadną miarą nie znajdziesz czasu na aktywność, niech inni zrobią to za ciebie – zapisz się na zajęcia. Szkoda będzie ci je opuszczać, bo przecież płacisz za nie, więc siłą rzeczy dopasujesz swoje domowe sprawy do wizyt w klubie. I naprawdę nic się nie stanie, jeśli od czasu do czasu kupisz gotowe danie obiadowe (byle zdrowe i świeże!) - nie musisz być przecież kucharzem na pełen etat.
I jeszcze jedno – od czego mamy soboty? Taki wolny dzień większość z nas traktuje ulgowo i daje sobie przyzwolenie na wylegiwanie się w łóżku. Tymczasem, jeśli dwa, trzy razy pójdziecie na zajęcia w sobotni poranek lub po prostu pobiegacie, szybko zobaczycie, że dzień staje się jakby dłuższy, lepiej wykorzystany i – co tu dużo gadać – weselszy!

PS. Taki aktywny sobotni poranek na pewno zaowocuje mnóstwem dobrych pomysłów na szybki i smaczny obiad!

fot. Photogenica

Strona korzysta z plików cookies. Przebywanie na niej oznacza akceptację polityki prywatności. Nie pokazuj więcej tego komunikatu