czosnek, soczewica, jedzenie, zdrowie, papryka


Przeczytaliście już tuzin artykułów o tym, co warto jeść, by być zdrowym. Czy wyciągnęliście wnioski? Na pewno sięgacie bardziej świadomie po różne produkty, ale prawda jest taka, że trudno zapamiętać wszystkie dobre rady, których sieć jest pełna.

Jest też wiele diet i teorii – pamiętacie dietę według grup krwi? Wiele osób do dziś stosuje jej zasady, choć jej słuszności nauka nie potwierdziła. Według niej nie powinnam jeść pomidorów, a ja sobie bez nich nie wyobrażam życia! No więc jem pomidory i nie przejmuję się, bo podobno, jeśli ma się ogromną ochotę na jakiś produkt, to znaczy, że... organizm go potrzebuje!

 

Zdrowa zasada

Ja trzymam się więc tej jednej zasady, bo więcej nie jestem w stanie wcielić w życie. I może to wcale nie takie złe? Może lepiej zapamiętać dwie lub trzy złote rady i uwzględniać je w swoich codziennych planach, zamiast pamiętać ich wiele i nie stosować w rezultacie żadnej? Moja zasada tak naprawdę nie ogranicza mnie do wierności jedynie pomidorom, bo od czasu do czasu organizm domaga się czegoś innego. Na przykład teraz pragnie imbiru. Czy dlatego, że w ogóle lubię ostre smaki? Mam teorię, że ochota na imbir może mieć coś wspólnego z przeziębieniami, które nękają mnie zimą. Podobnie sprawa ma się z czosnkiem, którego generalnie nie lubię. Jednak raz na jakiś czas mam dziką ochotę, by zjeść go na surowo! Czosnek, jak wiadomo, jest doskonałym wsparciem w walce z infekcjami. Odpowiada za to przede wszystkim zawarta w nim allinaza, która wykazuje działanie podobne do penicyliny.
Takie specyfiki najlepiej działają jedzone na surowo. Czosnek może znaleźć się więc w naszej ulubionej sałatce, a imbir – np. w herbatce z lipy doprawionej miodem. Nic nie stoi też na przeszkodzie, by dodać któryś składnik do zupy. Idealny jest rosół, który przyjmie każdy z tych składników. By jednak zachowały one swoje właściwości, wrzućcie je do zupy pod koniec gotowania.

 

Kiedy smutno ci i źle...

Zimą, razem z przeziębieniami, lubi nas nękać przygnębienie. Niedostatek słońca robi swoje, a wiadomo, że kiedy nam smutno, to też łatwiej o inne niedyspozycje. Jak więc się ratować? Jeść – ale zdrowo i świadomie, bo brak witamin z grupy B (szczególnie B3, B6 i B12) bywa szczególnie przykry w skutkach, powodując depresję, kłopoty ze snem, drażliwość, a nawet zaburzenia neurologiczne. Na szczęście witaminy te są obecne w wielu produktach spożywczych. Szukajmy ich w pieczywie pełnoziarnistym i kaszach, a szczególnie w kaszy gryczanej (źródło witaminy B6) – a można ją przyrządzać na tysiące sposobów! Najprostszy? Gotujemy kaszę i polewamy sosem pieczarkowym (pieczarki to źródło witamin B3 i B9). Poza tym można wykorzystać ją w gołąbkach (kapusta zawiera witaminę B6) i ulepić kotleciki gryczane. Jeśli jesteście zbyt przywiązani do ziemniaków, to nie szkodzi – one też zawierają tę cenną witaminę. Witaminy z grupy B znajdziecie też w nabiale (jedzcie jaja!), rybach i wątróbce (tylko w produktach zwierzęcych jest witamina B12), a także w warzywach – pamiętajcie tylko, że mrożone tracą większość witaminy B.

 

PS Czy zauważyliście, że gołąbki z kaszą gryczaną to podwójna dawka witaminy B6? Z szybkich dań polecam pełnoziarniste pieczywo z kawałkiem łososia (źródło witaminy B12!) albo sałatkę z tuńczyka i jajka – pycha!

Strona korzysta z plików cookies. Przebywanie na niej oznacza akceptację polityki prywatności. Nie pokazuj więcej tego komunikatu