zupa, ogórki, lato, lekki posiłek, szczypiorek, zielenina, sałatka


Dobrych i zdrowych pomysłów na letnie dania nie brakuje w naszych starych poradnikach kulinarnych. Prym wśród nich wiedzie przepis na chłodnik, zwany też chołojcem.

Chłodnik to tak naprawdę nie jedna potrawa, ale grupa potraw czy też zup, dla których bazę stanowi produkt mleczny – śmietana, jogurt, kefir lub zsiadłe mleko. Prawdę mówiąc nauczono mnie bazowania na tym ostatnim i używania śmietany jedynie dla podkreślenia smaku.

Prosto z lodówki

Dziś ze zsiadłym mlekiem możemy mieć jednak mały kłopot, bo sklepowe UHT jest tak wyjałowione, że prędzej spleśnieje niż ukiśnie. Pozostaje nam liczyć na łaskawych dostawców nabiału, którzy pomyśleli o tych, którzy zsiadłe mleko lubią, i „wyprodukowali” dla nich takowe. By jednak nie ograniczać się do mleka, warto dodać, że zupa typu chłodnik może powstać także na kefirze lub jogurcie naturalnym. Oba te składniki można ze sobą mieszać bądź miksować ze śmietaną 20%. W przepisie najbardziej pierwotnym baza wydaje się mało apetyczna – przegotowana woda, ocet i śmietana. Jednak ci, którzy na takim chłodniku się wychowali, cenią jego smak bardzo. Dopiero przepis zmieniony pod kątem większej dostępności produktów spożywczych i uwzględniający nasze delikatniejsze podniebienia bazuje na zsiadłym mleku i śmietanie. Dodatki do chłodnika to już sama poezja, a nawet licencja poetica, bowiem pozostawiają one sporo swobody i dowolności w doborze. Wszyscy jednak są zgodni, że nie obejdzie się bez pokrojonego w kostkę zielonego ogórka, posiekanej cebulki i koperku. Wersja bogatsza nie wyklucza także startej na grubych oczkach rzodkiewki, a nawet pokrojonej botwinki. Kropką nad „i” jest przyprawienie chołojca solą i pieprzem. Czy muszę dodawać, że gotowanie jest zbędne?

Kompot czy zupa?

Dla jednych to kompot, dla innych kisiel, a dla wtajemniczonych – najwspanialsza zupa pod słońcem! Mowa oczywiście o letniej zupie owocowej. Zastanawiacie się nad wyborem owoców? Szkoda czasu, do tej zupy nadają się niemal wszystkie. W czerwcu i na początku lipca możemy bazować na świeżych truskawkach. Jeśli nie zdążymy, nic nie szkodzi – doskonałą bazą jest także własnoręcznie przygotowany zawekowany kompot truskawkowy (ale koniecznie z owocami). Różnica jest właściwie żadna, bo świeże truskawki i tak trzeba najpierw zagotować. Macie porzeczki? Jagody? Wiśnie? Doskonale! Te owoce świetnie zastąpią truskawki. Będą jedynie potrzebowały (podobnie jak truskawki) nośnika smaku, czyli dodatku śmietany lub mleka 3,2 %. By zupa owocowa jak najmniej przypominała kompot (a to skojarzenie wielu osobom przeszkadza w rozkoszowaniu się jej smakiem), można posłużyć się małym fortelem. Wystarczy ją zagęścić. Czym? Moja babcia wykorzystywała do tego mąkę ziemniaczaną. Postępowe „pichciuchy” często wybierają kisiel owocowy. Oba sposoby dobre i oba w sumie podobne.

PS Nie wiecie, którą zupę zrobić na najbliższy upalny weekend? Obie są proste i łatwe, ale tylko jedna wymaga gotowania i podawana jest najczęściej na ciepło z makaronem. To zupa owocowa. Z tą drugą postępujemy wręcz odwrotnie – chłodnik schładzamy w lodówce i serwujemy. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by zupę owocową zmiksować, a na koniec dodać gałkę owocowego sorbetu.

Inspiracji szukaj także na Profi.com.pl
Jeśli chcesz bliżej poznać Profi, obejrzyj filmy "Dlaczego Profi" 
oraz "Jak powstają receptury zup Profi"

Fot. Pixabay

Strona korzysta z plików cookies. Przebywanie na niej oznacza akceptację polityki prywatności. Nie pokazuj więcej tego komunikatu