słoik, wek, przetwory, warzywa, kiszenie, sałatka


Robicie czasem przetwory? Sporo z tym pracy, ale jaka radość, kiedy po dwóch, trzech miesiącach otwieramy słoiczek pełen letnich i jesiennych skarbów!

Chcąc mieć piwniczkę pełną pyszności, trzeba brać się za domowe przetwory już w lipcu! Wtedy pojawiają się już pierwsze owoce, np. maliny, które warto zachować na zimę. Wciąż jednak mamy okazję wziąć się do pracy, z której potem będziemy czerpali mnóstwo korzyści i radości.

Dobre wspomnienia

Jeśli gościły na naszych stołach, gdy byliśmy dziećmi, będziemy tęsknić do domowych przetworów. A jeśli ktoś z Was, mając kilka lub kilkanaście lat uczestniczył w robieniu ogórków, soków i innych weków, na pewno wraca pamięcią do tych chwil i wie, jak bardzo takie przetwory smakują zimą. Sama pamiętam mój pierwszy słoik kiszonej kapusty. Była to praca domowa zadana przez niezbyt lubianą nauczycielkę ze szkoły podstawowej, więc podchodziłam do niej jak do jeża. Mozolne siekanie kapusty, tarcie marchewki i w końcu męczące ugniatanie. Byłam zła, że muszę to robić, ale o dziwo, z każdą chwilą złość słabła, aż w końcu, gdy praca zaczęła zbliżać się do końca, złe emocje ustąpiły miejsca ciekawości, a nawet podekscytowaniu! Teraz trzeba było już tylko czekać. Jakże dłużyły się te dni! Na szczęście nie trwało to miesiącami – dzięki sprytnemu rozwiązaniu. Otóż do słoika z kapustą wystarczyło włożyć kawałek chleba, by cały proces kiszenia skurczył się do bodaj trzech tygodni. Możecie sobie wyobrazić, z jakim napięciem otwieraliśmy rodzinnie słoik z kapustą? Czy się udała? Czy cały trud nie poszedł na marne? Powiem Wam jeszcze tylko, że sam aromat mówił już sam za siebie. Smaku tego mojego pierwszego przetworu nie zapomnę do końca życia. Był cudowny, choć to tylko kapusta…

Porażki, które stają się sukcesem…

Czasem nasza praca, choć ciężka, nie przynosi spodziewanej radości. Zdarza się, że ogórki „nie wyjdą” albo, co gorsza, rodzina, obchodzi łukiem domowe przetwory – woli coś gotowego ze sklepu, bo tylko to zna. Kupione przetwory nie muszą być gorsze, choć oczywiście nie znamy wszystkich. Na pewno są dużą pomocą dla zabieganych rodziców i zbawieniem, gdy np. biwakujemy pod namiotem. Niemniej jednak moja znajoma postanowiła przełamać nawyk swojego syna, który pochłaniał w ogromnych ilościach sklepowy ketchup (prawdę mówiąc wcale jej się nie dziwię, bo widziałam, jak dwunastolatek po prostu pił go z butelki). Zatroskana o zdrowie dziecka matka zakupiła hurtowe ilości pomidorów i przystąpiła do sporządzania domowych przecierów a la ketchup. Po pewnym czasie nastąpiło rodzinne otwarcie pierwszego słoika. Wyrób okazał się bardzo udany i wielozadaniowy – mógł służyć jako ketchup, sos i podstawa do zupy. Eksperyment jednak niezupełnie się udał – syn wzgardził domowym przecierem i nadal preferował sklepowy ketchup. Załamana matka porzuciła walkę z upodobaniami syna aż pewnego razu… Domyślacie się już? Otóż kilka lat później – choć sklepowy ketchup nie całkiem poszedł w odstawkę – okazało się, że syn uwielbia wszystko, co mama zrobi na bazie domowego przecieru, a i nie ma nic przeciwko temu, by obok parówki wylądował na talerzu kleks maminego ketchupu.

PS Tym razem postanowiłam nie podawać przepisów na domowe przetwory, bo na pewno macie własne, a w razie potrzeby sięgacie do Internetu, gdzie jest ich pełno. Mam jednak nadzieję, że jeśli mieliście wątpliwości, co do tego, czy warto się starać, kisić w domu ogórki i robić zimowe sałatki, to przekonałam Was, że jednak ma to wszystko sens :)

Inspiracji szukaj także na Profi.com.pl 
Jeśli chcesz bliżej poznać Profi, obejrzyj filmy "Dlaczego Profi"
oraz "Jak powstają receptury zup Profi"

Fot. Photogenica

 

Strona korzysta z plików cookies. Przebywanie na niej oznacza akceptację polityki prywatności. Nie pokazuj więcej tego komunikatu