sałatka, figa, ogórek, ser, pieczywo, stół, pomidory, sałata zdrowe jedzenie, zdrowa żywność, sałata, zielenina


To już nie tylko sprawa diety, która sprawi, że będziemy szczupli, teraz bój toczy się o to, co uchroni nas przez chorobami. Jedna z wielu ratunkowych teorii brzmi: jeść zimne.

Brian Clement, biochemik, dyrektor Instytutu Hipokratesa na Florydzie, poświęcił się badaniom naukowym nad związkiem pomiędzy żywnością a jej wpływem na organizm człowieka. Początkowo wykluczył ze swej diety mięso i stał się wegetarianinem. Po latach poszukiwań skupił się na wegańskiej surowej żywności. Dlaczego? Ma istotne argumenty.


Surowe, czyli zdrowe

Tak radykalna postawa Clementa ma solidne podstawy. Naukowiec wydedukował, że nasz organizm ewoluował przez 4 miliony lat. W tym czasie karmiony był wyłącznie surowizną, a w naszej diecie przeważał pokarm roślinny – owoce i liście. Dopiero niedawno pokarm zaczęliśmy gotować, smażyć i piec. Clement uważa, że to główny powód chorób, których praktycznie nie ma w świecie dzikich zwierząt: cukrzyca, nadciśnienie, udary, choroby serca, a także nowotwory. Co takiego złego jest w obróbce cieplnej? Przede wszystkim denaturalizuje ona białko, czyniąc je dla nas ciężkostrawnym, niszczy od 50 do 80 procent witamin i minerałów, 50 procent aminokwasów i większość zawartych w pożywieniu enzymów oraz rozkłada pestycydy czyniąc je bardziej groźnymi dla organizmu. Trudno się z tym nie zgodzić. Choć Clement i jego żona od lat jedzą wyłącznie surowy pokarm roślinny, czują się świetnie i wyglądają na kilkanaście lat młodszych niż wskazuje metryka, większości z nas trudno przejść taką radykalną zmianę. Więc może spróbujmy skorzystać z innej bliskiej koncepcji Clementa rady?

Zimne nie tuczy

Tak twierdzą specjaliści. „Zimne” nie znaczy oczywiście „niegotowane”, ale jeśli będzie to pokarm surowy, tym lepiej. Dlaczego warto jeść zimne? Otóż zimny pokarm jest aż o 50 procent mniej kaloryczny! Zatem jedząc tyle samo niż dotychczas, ale w wersji niepodgrzanej, mamy szansę schudnąć. Jak to się dzieje? Oto całkiem przekonujące argumenty:
1. Zimne posiłki organizm musi podgrzać, na co zużywa część energii.
2. W chłodnej (surowe lub niepodgarzanej) żywności pochodzenia roślinnego zawarta jest tzw. oporna skrobia, która jest mniej kaloryczna i przyczynia się do obniżenia ryzyka wystąpienia nowotworów jelita grubego i odbytu.
O ile pierwszy punkt jest zrozumiały, o tyle drugi wymaga kilku słów wyjaśnienia. Skrobia zawarta jest w pokarmie roślinnym i stanowi ok. 80 procent spożywanych przez nas węglowodanów. Znajdziemy ją w dużej ilości w ziemniakach, pieczywie, makaronach. W surowych lub schłodzonych produktach mamy do czynienia ze skrobią oporną. Jeśli ten pokarm spożywamy w wersji ciepłej, dostarczamy organizmowi zwykłej skrobi, która jest rozkładana już w jelicie cienkim, skąd pozyskiwana jest większość kalorii. Jeśli spożywamy pokarm roślinny surowy lub zimny, spożywamy tym samym skrobię oporną. Przechodzi ona przez jelito cienkie i rozkładana jest dopiero w jelicie grubym, skąd organizm pobiera znaczniej mniej kalorii. Co więcej, skrobia ta karmi bakterie, które są naszymi sprzymierzeńcami w procesie trawienia, a na dodatek fermentując, skrobia tworzy kwas masłowy, który zapobiega nowotworom.

PS Jesteście przekonani? Jeśli tak, to wspaniale. Lato sprzyja takim eksperymentom, więc jedzmy jak najwięcej surowych sałatek i niepodgrzanych posiłków. Bo zimne nie tuczy i jest zdrowe!

Inspiracji szukaj także na Profi.com.pl
Jeśli chcesz bliżej poznać Profi, obejrzyj filmy "Dlaczego Profi"
oraz "Jak powstają receptury zup Profi"

Fot. Pixabay

Strona korzysta z plików cookies. Przebywanie na niej oznacza akceptację polityki prywatności. Nie pokazuj więcej tego komunikatu