padel, gra, piłeczka, rakiety, kobieta, sport, aktywność, siatka, kort, boisko, mecz


Lato dość wcześnie nas tego roku opuściło. Oczywiście nie to kalendarzowe, ale kto z was nie ma wrażenia, że jesień zagościła już na dobre? Szkoda rozstawać się z latem i typową dla niego aktywnością. Trzeba znaleźć coś w zamian. Może padel?

Gdy jest zimno i mokro kąpiele w morzu odpadają, biegi przełajowe i korty pod chmurką też. Przyjemności z przebywania na świeżym powietrzu brak. Gdy wieje chłodny wiatr, a deszcz zupełnie nie przypomina majowej mżawki, myślimy raczej o powrocie do domu. W ten sposób żadnego celu nie osiągniemy. Jednak nie wszystko stracone. Wystarczy przemóc opory związane z pokonaniem bariery recepcja-hala treningowa.

Jak wejść na halę

Dla stałych bywalców siłowni, klubów sportowych itp. ten opór może być zupełnie niezrozumiały, ale ci, którzy aktywność zachowują na lato, a w pozostałe miesiące wychodzą z domu tylko do pracy, są gotowi złożyć broń już na samą myśl o hali treningowej. Co powoduje tę osobliwą nieśmiałość? To trochę tak, jak z pojawieniem się na przyjęciu w zupełnie nieznanym towarzystwie. Wszystko jest nowe, a na dodatek pozostali sprawiają wrażenie, jakby czuli się jak u siebie w domu. Spokojnie – każdy kiedyś był „nowy”. Kiedy przyjdziesz na trening drugi raz, jest spora szansa, że poczujesz się dużo lepiej, a po kilku razach na pewno pojawi się nowicjusz, który zabierze ci tytuł nowego. Co więc ci pozostaje? Solidny trening lub mniej solidna, ale za to dająca przyjemność i relaks zdrowa aktywność. Co powiesz na squasha, ping-pong albo padel? Jeśli się jeszcze wahasz, to pamiętaj, że w hali możesz na nowo odkryć zalety sportów, które znasz głównie z boisk i kortów na świeżym powietrzu. W hali nie ma podmuchów wiatru, więc takie gry, jak ping-pong stają się bardziej przewidywalne.

Padel zamiast tenisa?

Padel to u nas jeszcze mało znana, ale doskonała sposobność, by się trochę poruszać w chłodniejsze dni. Na dodatek ostatnio bardzo modna, więc masz szansę komuś zaimponować nie tylko kondycją, ale i znajomością trendów. Gra, choć wydaje się zupełnie nowa, powstała w 1969 r. w Meksyku. Potem zawędrowała do Argentyny (stamtąd był już tylko krok do USA) i do Hiszpanii. Ponieważ hiszpańskie Costa del Sol jest masowo nawiedzane przez turystów z Wielkiej Brytanii, padel rozprzestrzenił się na Wyspy i resztę Europy. W ten sposób objął we władanie co najmniej 3 kontynenty. Czy padel jednak wart jest zachodu? Przecież możemy spalać tkankę tłuszczową w każdy inny sposób wymagający ruchu. Owszem, to prawda, ale gdzie element ciekawości? Czas na naukę i odkrywanie? A w końcu – gdzie łakomy kąsek dla gadżeciarzy, którzy trenują czasem tylko dlatego, że mają pretekst, by kupić sobie nowy sprzęt? Tak naprawdę każdy powód jest dobry, o ile prowadzi do aktywności. Padel może dostarczać kilku. By grać, potrzebujemy niewielkiej (cztery razy mniejszej niż kort tenisowy) przestrzeni w hali, bo niezbędne są ściany. Plus towarzysz w roli przeciwnika oraz wiosło – a tak naprawdę rakieta nazywana wiosłem, od której wywodzi się nazwa gry. Rakieta, pierwotnie drewniana, dziś wykonywana jest z tworzywa. Zamiast naciągu, jak w rakiecie tenisowej, ma otworki. Piłeczka jest podobna do tenisowej, ale mniej sprężysta. Czym różni się więc tak naprawdę padel od tenisa? Być może sekret powodzenia tkwi w większej liczbie możliwości odbijania piłeczki, którą można kierować też na ściany?

PS Jeśli trudno Wam znaleźć motywację do aktywności jesienią, zimą i wczesną wiosną, pomyślcie, czy właśnie elementy nowości, niespodzianki i liczby możliwości nie staną się magnesem, dzięki któremu pokonacie zniechęcenie lub halową nieśmiałość…

Inspiracji szukaj także na Profi.com.pl   

Jeśli chcesz bliżej poznać Profi, obejrzyj filmy "Dlaczego Profi"

oraz "Jak powstają receptury zup Profi"

 

Fot. Photogenica

Strona korzysta z plików cookies. Przebywanie na niej oznacza akceptację polityki prywatności. Nie pokazuj więcej tego komunikatu