jałowiec, zioła, lebioda, zielenina, przyprawy, nasiona


Znamy najróżniejsze zioła, ale to nie znaczy, że je stosujemy. Słyszeliśmy tę czy tamtę nazwę, czasem jedliśmy nawet coś nie wiedząc, że do potrawy dodano np. jałowiec. Właśnie o nim i o lebiodzie będzie trzeci odcinek opowieści, której bohaterem są zioła popadające w zapomnienie.

Jałowiec to krzew, który pięknie pachnie i jest wiecznie zielony. Jego walory ozdobne są nie do przecenienia, ale nie wszyscy pamiętają, że jałowiec ma do zaoferowania skarb – niepozorne szyszkojagody. Jeszcze bardziej zagadkowa jest druga z roślin, o której dziś piszę – lebioda.

Jałowiec w roli zioła

Zapominane przez nas polskie zioła przywracam naszej pamięci w porządku alfabetycznym, zatem startujemy dziś od jałowca. Z niezwykłych właściwości jałowca zdawano sobie sprawę już w starożytności. Cenne są przede wszystkim owoce, które kiedyś należały do najpowszechniej stosowanych w naszej szerokości geograficznej. Ludzie szybko dostrzegli, że szyszkojagody, oprócz niezwykle intensywnego aromatu, mają też właściwości prozdrowotne. Zawarte w nich terpeny i flawonoidy działają moczopędnie i bakteriobójczo, więc stały się panaceum na dolegliwości związane drogami moczowymi. Ponadto owoce jałowca doskonale rozgrzewają, pobudzają trawienie i perystaltykę jelit i wreszcie działają przeciwbólowo.
To, co nas jeszcze bardziej interesuje, to wykorzystanie jałowca w kuchni. Stosowane w kuchni staropolskiej zioła miały za zadanie ułatwiać trawienie ciężkich potraw i oczywiście nadawać im wyrazistości w smaku i aromacie. Te role doskonale pełnił jałowiec. Gulasz, bigos, pieczenie mięsne, dziczyzna, pasztety, kiełbasy, niektóre marynaty nie mogły obejść się bez jałowca. Dodawano go także do nalewek i… deserów! Przyznam szczerze, że kiedy spróbowałam szyszek jałowca, doszłam do wniosku, że nie wiem, gdzie mogłabym go użyć. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: rzadko przyrządzam takie ciężkie dania. Poza tym tego zioła nie wolno dodawać zbyt dużo, bo poraża smakiem i aromatem. Słowem – jałowiec jest rewelacyjny!

Lebioda albo komosa biała

Czyli jedno i to samo. Dziś zupełnie przez nas zapomniana roślina, choć dawniej ratowała rzesze od głodu. Nazywana dziś chwastem i ostro tępiona, a dawnej była pokarmem biednych. Czy można o niej zapomnieć? Z dzieciństwa pamiętam taką piosenkę, która zaczynała się tak: "Piekła raz baba lebiodę, lebiodę, wysłała dziada po wodę, po wodę". Kończy się niestety niezbyt dobrze, bo lebioda się przypiekła, za co żona miała ochotę wygrzmocić biednego chłopinę. Niby zielsko, ale cenne! Czy zauważyliście, że lebiodę pieczono? Właśnie tak można ją przyrządzać, ale są też inne sposoby. Po pierwsze wybieramy młode pędy (do 20 cm wysokości) lub zrywamy młode liście, po drugie parzymy je, zanim zaczniemy je gotować czy też piec na smalcu lub maśle. Po tej wstępnej obróbce lebioda jest dużo smaczniejsza. O ile? O tyle, że smakiem może nawet dorównywać szparagom! Zdradzę wam, jak to zrobić. Wybieramy rośliny o wysokości do 20 cm (ale nie za małe), odcinamy korzenie. Zagotowujemy, po czym wodę odlewamy i ponownie gotujemy lebiodę w świeżej wodzie przez 5-6 minut. Na koniec krótko podsmażamy na maśle, z pestkami słonecznika, czosnkiem i zieloną pietruszką. Jemy na ciepło. Pycha! A gdybyście jeszcze mieli szczęście kupienia lub samodzielnego zebrania nasion lebiody, ugotujcie je jak kaszę. Czy będą smaczne? Nazwa "czarny kawior" niech mówi sama za siebie.

PS W cyklu przedstawiam zioła, a tu nagle lebioda. Czy pachnie? Czy działa prozdrowotnie? Cóż, nie są to jej najmocniejsze strony, ale wiecie co – przyjaciół się nie zapomina. Łoboda, natyna, wołok, szabaga, łapucha, faćka, bańdocha czy wreszcie (jak mówili o niej Anglicy) tłusta kura uratowała rzesze od zagłodzenia. Czy dziś kogoś uratuje? Może nie, ale może to my powinniśmy ratować ją. Przynajmniej od zapomnienia.

Inspiracji szukaj także na Profi.com.pl 
Jeśli chcesz bliżej poznać Profi, obejrzyj filmy "Dlaczego Profi"
oraz "Jak powstają receptury zup Profi"


fot. Pixabay, pxHere, Wikipedia/Rasbak/licencja CC 3.0

 

Strona korzysta z plików cookies. Przebywanie na niej oznacza akceptację polityki prywatności. Nie pokazuj więcej tego komunikatu