ryba, łosoś, cytryna, potrawa, dzwonka, oliwa, pomidory, szparagi, czosnek


Po świątecznych sutych obiadach mięsnych niektórym wraca ochota na rybę. Nie będę jednak pisać, jakie to ryby są zdrowe. Nie chcę też rozwodzić się nad tym, które takie nie są. O tym w Internecie znajdziemy pełno informacji. Znacznie mniej dowiemy się, co o tym wszystkim sądzą ryby…

Powiedzenie „ryby głosu nie mają” wydaje się być w tym przypadku bardzo na miejscu. Mało kto zastanawia się nad faktem, że ochotę na ryby mamy wielką, a łowisk nie przybywa, pogarsza się też stan środowiska. Faktem jest, że wiele gatunków jest na skraju zagłady, a wciąż ich przedstawiciele lądują na naszych talerzach. Ekolodzy biją na alarm i zachęcają, byśmy wzięli sprawy w swoje ręce i sami próbowali wpłynąć na decyzje firm poławiających i supermarketów. Jak? Bardzo prosto – nie kupując zagrożonych gatunków, ryb młodych i poławianych rujnującymi środowisko sposobami.

Jak rozpoznać

Jak sprawdzić czy ryby nie pochodzą z przełowionych stad, czy nie są młode i jak zostały złowione? To niestety nie jest proste –  trzeba pytać sprzedawców. Na pewno nie wszyscy udzielą nam odpowiedzi i nie dowiemy się też tego kupując ryby w puszce. Jednak lepiej zrobić coś niż nic! Najprościej jest nie kupować gatunków, które są zagrożone wyginięciem. Ich listę udostępnia i wciąż uaktualnia organizacja WWF. Z niej dowiemy się, że niedługo możemy nie mieć okazji posmakowania łososia bałtyckiego, soli, węgorza czy krewetek tropikalnych, dlatego najlepiej przestać je kupować, dając tym gatunkom szansę na odrodzenie się. Z listy WWF dowiemy się, które ryby i skorupiaki można jeść – oznaczono je na liście kolorem zielonym. Te gatunki, przy których zakupie należy zachować szczególną ostrożność (bo dane na temat ich populacji są niepełne lub połowy czy hodowla szkodzą środowisku), oznaczono kolorem żółtym. Na czerwono oznaczono te gatunki, którym na skutek przełowienia grozi wyginięcie.

Które ryby są zagrożone?

Niestety gatunki, które do niedawna mogliśmy jeść bez obawy, z listy zielonej przechodzą na żółtą. pogorszyła się sytuacja halibuta mniejszego, sandacza i śledzia bałtyckiego. W przypadku halibuta po prostu złowiliśmy go za dużo. Sandacze cierpią z powodu niszczenia jego naturalnych siedlisk. Populacja śledzia bałtyckiego kurczy się m.in. w wyniku odbudowy stad dorszy, które żywią się śledziami. Jeśli trudno nam zrezygnować ze śledzia, wybierajmy te z certyfikatem MSC. Gwarantuje on, że ryby pochodzą ze stabilnych populacji i złowiono je w sposób, który nie szkodzi ekosystemowi morskiemu. Światło zielone ma lubiany plamiak, ale trzeba zwracać uwagę na ich wielkość. Światło zielone mają wciąż dorsz bałtycki ze stada wschodniego, flądra, karp, łosoś pacyficzny, makrela, okoń, omułek, szczupak i szprot.
A co z rybami hodowlanymi, takimi jak panga? Pomijając kwestie związane z jakością, pangę hoduje się w sposób zagrażający środowisku. Jednak największym wyzwaniem jest ocalenie ryb wciąż żyjących w warunkach naturalnych. Nie możemy zapominać, że są one pokarmem dla wielu zwierząt. Jeśli tego pokarmu zabraknie, z naszej planety zniknie też wiele innych zwierząt.

PS Jeśli zrobienie czegoś dobrego dla środowiska znajdzie się na twojej liście noworocznych obietnic, koniecznie sprawdzaj w poradniku WWF „Jaka ryba na obiad”, których ryb nie powinno się kupować.

Inspiracji szukaj także na Profi.com.pl 
Jeśli chcesz bliżej poznać Profi, obejrzyj filmy "Dlaczego Profi"
oraz "Jak powstają receptury zup Profi"


fot. Photogenica

 

Strona korzysta z plików cookies. Przebywanie na niej oznacza akceptację polityki prywatności. Nie pokazuj więcej tego komunikatu